piątek, 29 listopada 2013

cześć. wróciłam do Was w końcu. dobra porozmawiajmy o tych cieżkich chwilach kiedy masz ochotę siegnąć po żyletkę i zrobić kolejne kreski. wiem sama po sobie jak to jest, słyszysz w głowie tak jakby głowy, które namawiają Cię do tego a Ty w końcu się poddajesz i to robisz bo tak bardzo cierpisz.
wiele razy miałam tak, że trzymając żyletkę w ręce byłam w nią wpatrzona, w głowie miałam różne myśli. z jednej strony dałoby mi to satysfakcje a z drugiej to byłaby po prostu zwykła kolejna blizna przypominająca mi o tym wszystkim o czym tak bardzo chciałabym zapomnieć. za każdym razem jakbym popatrzyła się na nowe blizny myślałabym o tym dlaczego to zrobiłam i nic by mi to w sumie nie dało.
nie robię tego już tak często jak kiedyś.
kiedyś nie byłam tak silna psychicznie jak teraz, mam mnóstwo problemów jak każdy no ale staram się dać sobie z nimi rady bez cięcia się.
jednak czasami były takie ciężkie chwile kiedy codziennie płakałam, byłam w rozszypce, nie mogłam znaleźć dla siebie miejsc, wtedy sięgałam po żyletkę i robiłam kolejne cięcia. przychodził nowy dzień ja zamiast jeść śniadanie czy robić cokolwiek szłam do łazięki i robiłam kolejne cięcia, często było tak, że nie robiłam tego tylko raz dziennie. każdy ruch żyletki spowodował, że chciałam więcej. i tak po trzech dniach zostałam z całą ręką blizc (było ich aż 32) i nic poza tym, nic mi to nie dawno. jak robiłam to kolejny raz to nie miałam z tego satysfakcji. mówi to osoba po 2 letnim uzależnieniu.
udaje mi się normalnie fukcjonować bez tego wszystkiego (szkoda, że tak późno). wam też radzę sprobować. jak macie jakiś problem to zwróćcie się do swoich bliskich, oni zawsze wam pomogą :)

niedziela, 10 listopada 2013

cześć. miałam wchodzić tutaj często i próbować Wam pomóc, doradzić w jakiś sposób co robić żeby nie okaleczać swojego ciała ale ostatnio miałam takie ciężkie chwile, że sama sobie nie mogłam z tym poradzić. te wszystkie miesiące przez, które nie robiłam sobie sama krzywdy przez jakiś czas zniknęły ....
było już tak źle, że nie potrafiłam sobie z tym sama poradzić. ten codziennie płacz, ta cholerna pustka po twoim odejściu z mojego serca sprawiła, że się załamałam i nie widziałam innego wyjścia z tej sytuacji.
trwało to ponad tydzień aż w końcu się ogarnałam ...
po jakimś czasie blizny już nie dawały mi takiej satysfakcji jak kiedyś ...
przestało to wszystko mieć jakikolwiek sens .
zdałam sobie sprawę, że jest już pora żeby dojrzeć emocjonalnie do tych wszystkich problemów i, że żadne głupie sprawy sercowe nie powinny spowodować tego, że siebie okaleczam ... bo na pewno będzie jeszcze dużo taki spraw ...
przyszła pora żeby przyzwyczaić się do bólu, który sprawiają nam ludzie, trzeba to po prostu olać i żyć dalej.
no bo jak nie ta dziewczyna czy chłopak to inny . nie przejmuje się też tym, że nikogo nie macie lub do nikogo nie zarywać na wszystko przyjdzie czas .. nie róbcie nic na siłe bo później tylko wyrobicie sobie opinie osoby, która zarywa do wszystkich ..
poczekajcie miłość sama przyjdzie w najmniej niespodziewanym momencie :)

                                              http://www.youtube.com/watch?v=i-gyZ35074k

jak macie jakieś pytania to piszcie na dobradupaxd@op.pl  postaram się odpowiadać na każde pytanie w następnym poście ...