wczorajszy dzień różnił się trochę od reszty … w końcu
wyszłam z domu , do przyjaciół żeby odpocząć od tych 4 ścian w, których na
okrągło siedzę, dziwie się sobie, że to mówię ale miło było znowu ujrzeć
światło dzienne, wrócić do rzeczywistości. Niestety zdecydowanie wolę moje
szare, nudne pomieszczenie, mój pokój …
tam nie ma takiego chaosu jak na ulicach, tylko ja, cisza i muzyka. Nic innego
do szczęścia chyba nie potrzebuje .. podjęłam
kolejny krok do przodu i postanowiłam, że wybiorę się w końcu do psychologa,
wezmę tylko numer i się umówię na rozmowę, która mi się może przyda, zrobi mi
na dobre. muszę jakoś w końcu uporządkować moje problemy, poprawić oceny, zdać .
robię to przede wszystkim dla mamy, dla rodziców żeby byli chociaż
trochę dumni i dali mi trochę spokoju, nie narzekali bez przerwy, że mam się
uczyć …
chce żeby w końcu zostawili mnie w spokoju. Nie wierze, że Wam to tutaj napisze ale
zrobiłam wczoraj jakiś durny test na
depresje .. nie wiem po co, nie wiem dlaczego no ale zrobiłam to . Odpowiedziałam na wszystkie pytanie i pojawiło
mi się to ‘Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z
psychiatrą. Konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii. Twój stan jest dla
Ciebie istotnym zagrożeniem‘ . szczerze to się trochę przeraziłam, nie
wiedziałam, że jestem aż w tak złym stanie, że muszę brać jakieś tabletki żeby
zrobić cokolwiek. Myśląc o tym
wszystkim wariuje, potrzebuję pomocy,
kogoś bliskiego, kogoś kto mi pomoże, wysłucham mnie po prostu. Nie chce
żebyście myśleli, że nie ma przy mnie takiej osoby bo jest ich dużo, nie
potrafię się po prostu już tak otworzyć jak kiedyś, za bardzo świat mnie
zranił, za bardzo się nacierpiałam przez ostatni okres czasu, nie ufam już
ludziom tak jak kiedyś, boje się, że jak wygadam się jakiejś osobie to znowu
będę tak okropnie cierpieć. Z moją najlepszą przyjaciółką z, którą byłam tak
cholernie blisko teraz się kłócę, nawet nie potrafię z nią rozmawiać o moich
problemach, nie potrafię … nie potrafię Ci powiedzieć o moich problemach bo
boję się, że pomyślisz, że jestem jakąś skończoną wariatką, że mnie zostawisz z
tym wszystkim samą .. i tak już się tak pomału dzieje bo ostatnio przeważnie
nikt nie ma dla mnie czasu kiedy go tak bardzo potrzebuje. Nie raz dzwoniłam do
Ciebie kiedy płakałam, chciałam usłyszeć twój głos, w końcu Ci się wyżalić ale
Ty nie odbierałaś. Po 10 próbie
dodzwonienia się do Ciebie zrezygnowałam, poddałam się i płakałam jeszcze
bardziej,boję się, że urwie Nam się kontakt, poznasz kogoś i zapomnisz o moim
istnieniu bo będziesz miała kogoś kto da Ci szczęście, poznasz nowych
znajomych, o wiele lepszych ode mnie. Jestem bezsilna, tracę Ciebie, tracę wszystko co jest dla mnie
najważniejsze i wszystko co dawało mi opór i dalsze chęci do życia . nie chce
tak, kiedyś ona była jedyną osobą przy,
której mogłam się otworzyć, której mogłam powiedzieć wszystko . ona się nie zmieniła tylko ze mną jest coś
nie tak. Nie jestem już taka jak
kiedyś, nie potrafię cieszyć się życiem, na mojej twarzy pojawia się tylko
sztuczny uśmiech, tak cholernie cierpię a nawet Ty czasami tego nie zauważasz. Potrzebuje
Cię, jesteś mi potrzebna teraz do tego żeby mnie wspierać, żeby pomóc mi wstać
na nogi .. sama sobie z tym nie poradzę, a może dzięki Tobie jakoś dam radę.
Jak upadnę, potknę się to będę wiedziała, że jesteś ze mną i mnie złapiesz,
będziesz chronić mnie przed wszystkim co złe, pilnować mnie na każdym kroku
żebym nie zrobiła nic głupiego, żeby nikt mnie
nie skrzywdził. Moja najlepsza przyjaciółka jest wspaniała, kochana,
zawsze mnie rozumie, nawet bez słów, mamy te wspólne zajawki, kocha mnie za to
jaką jestem, ma często głupawki i co najważniejsze potrafi mnie pocieszyć w
tych najgorszych momentach, daje mi wsparcie i poczucie bezpieczeństwa tylko
szkoda, że nie ma jej ze mną w tych najgorszych chwilach, że nie pomaga mi gdy
jestem już na skraju załamania, że nie pomaga mi się podnieść przy
potknięciach, które zadaje mi świat. Jak odejdę to Ty i tak zostaniesz w moim
sercu, mimo wszystko.