wtorek, 31 grudnia 2013

to ostatni post w tym roku ... obiecuje, że w nowym roku postaram się pisać coś więcej. ta świadomość, że jest już kolejny rok, że niedługo mam 17 lat doprowadza mnie do szału, depresja mnie męczy coraz bardziej. ŻYJE CICHO KRWAWIĄC ! napisze Wam tutaj coś tak na szybko, bez żadnych głębokich przemyślę bo zaraz muszę wychodzić, idę na sylwka. tak dobrze słyszeliście, biorę dupkę w kroki i idę na sylwka, nie chciałam się dołować  w domu sama ale teraz sądzę, że to byłby lepszy pomysł. straciłam już jakąśkolwiek ochotę na szaleństwo, sylwester nie daje już takiej radości, nowy rok, też mi coś wielkiego. nie mam siły ani ochoty żeby gdzieś iść, siedzę teraz w sukience i prawie płaczę, wszystkie wspomnienia mam teraz w głowie. najchętniej bym się położyła i  przespała ten nowy rok. oczekując na tą godzinę kiedy umówiłyśmy każda minuta mnie dobija, dobija mnie to, że czas leci tak wolno. nie będę Was już dołować.

życzę Wam udanego sylwestra, żeby rok 2014 był lepszy, 
żebyście mieli wszystko co sobie zapragniecie, 
żebyście spełniły Wam się wszystkie marzenia, 
żebyście byli szczęśliwi tak jak ja już 
nigdy nie będę, żebyście byli 
sobą zawsze !

niedziela, 29 grudnia 2013



wczorajszy dzień różnił się trochę od reszty … w końcu wyszłam z domu , do przyjaciół żeby odpocząć od tych 4 ścian w, których na okrągło siedzę, dziwie się sobie, że to mówię ale miło było znowu ujrzeć światło dzienne, wrócić do rzeczywistości. Niestety zdecydowanie wolę moje szare, nudne  pomieszczenie, mój pokój … tam nie ma takiego chaosu jak na ulicach, tylko ja, cisza i muzyka. Nic innego do szczęścia chyba nie potrzebuje ..  podjęłam kolejny krok do przodu i postanowiłam, że wybiorę się w końcu do psychologa, wezmę tylko numer i się umówię na rozmowę, która mi się może przyda, zrobi mi na dobre.  muszę jakoś w końcu  uporządkować moje problemy, poprawić  oceny, zdać .  robię to przede wszystkim dla mamy, dla rodziców żeby byli chociaż trochę dumni i dali mi trochę spokoju, nie narzekali bez przerwy, że mam się uczyć    chce żeby w końcu zostawili mnie w spokoju.    Nie wierze, że Wam to tutaj napisze ale zrobiłam wczoraj jakiś durny test  na depresje .. nie wiem po co, nie wiem dlaczego no ale zrobiłam to .   Odpowiedziałam na wszystkie pytanie i pojawiło mi się to ‘Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą. Konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii. Twój stan jest dla Ciebie istotnym zagrożeniem‘ . szczerze to się trochę przeraziłam, nie wiedziałam, że jestem aż w tak złym stanie, że muszę brać jakieś tabletki żeby zrobić cokolwiek.  Myśląc o tym wszystkim  wariuje, potrzebuję pomocy, kogoś bliskiego, kogoś kto mi pomoże, wysłucham mnie po prostu. Nie chce żebyście myśleli, że nie ma przy mnie takiej osoby bo jest ich dużo, nie potrafię się po prostu już tak otworzyć jak kiedyś, za bardzo świat mnie zranił, za bardzo się nacierpiałam przez ostatni okres czasu, nie ufam już ludziom tak jak kiedyś, boje się, że jak wygadam się jakiejś osobie to znowu będę tak okropnie cierpieć. Z moją najlepszą przyjaciółką z, którą byłam tak cholernie blisko teraz się kłócę, nawet nie potrafię z nią rozmawiać o moich problemach, nie potrafię … nie potrafię Ci powiedzieć o moich problemach bo boję się, że pomyślisz, że jestem jakąś skończoną wariatką, że mnie zostawisz z tym wszystkim samą .. i tak już się tak pomału dzieje bo ostatnio przeważnie nikt nie ma dla mnie czasu kiedy go tak bardzo potrzebuje. Nie raz dzwoniłam do Ciebie kiedy płakałam, chciałam usłyszeć twój głos, w końcu Ci się wyżalić ale Ty nie odbierałaś.   Po 10 próbie dodzwonienia się do Ciebie zrezygnowałam, poddałam się i płakałam jeszcze bardziej,boję się, że urwie Nam się kontakt, poznasz kogoś i zapomnisz o moim istnieniu bo będziesz miała kogoś kto da Ci szczęście, poznasz nowych znajomych, o wiele lepszych ode mnie. Jestem bezsilna,  tracę Ciebie, tracę wszystko co jest dla mnie najważniejsze i wszystko co dawało mi opór i dalsze chęci do życia . nie chce tak, kiedyś  ona była jedyną osobą przy, której mogłam się otworzyć, której mogłam powiedzieć wszystko .  ona się nie zmieniła tylko ze mną jest coś nie tak.    Nie jestem już taka jak kiedyś, nie potrafię cieszyć się życiem, na mojej twarzy pojawia się tylko sztuczny uśmiech, tak cholernie cierpię a nawet Ty czasami tego nie zauważasz. Potrzebuje Cię, jesteś mi potrzebna teraz do tego żeby mnie wspierać, żeby pomóc mi wstać na nogi .. sama sobie z tym nie poradzę, a może dzięki Tobie jakoś dam radę. Jak upadnę, potknę się to będę wiedziała, że jesteś ze mną i mnie złapiesz, będziesz chronić mnie przed wszystkim co złe, pilnować mnie na każdym kroku żebym nie zrobiła nic głupiego, żeby nikt mnie  nie skrzywdził. Moja najlepsza przyjaciółka jest wspaniała, kochana, zawsze mnie rozumie, nawet bez słów, mamy te wspólne zajawki, kocha mnie za to jaką jestem, ma często głupawki i co najważniejsze potrafi mnie pocieszyć w tych najgorszych momentach, daje mi wsparcie i poczucie bezpieczeństwa tylko szkoda, że nie ma jej ze mną w tych najgorszych chwilach, że nie pomaga mi gdy jestem już na skraju załamania, że nie pomaga mi się podnieść przy potknięciach, które zadaje mi świat. Jak odejdę to Ty i tak zostaniesz w moim sercu, mimo wszystko.

piątek, 27 grudnia 2013

cześć .. długo mnie tutaj nie było bo chciałam poradzić sobie z wszystkim co mnie otacza, rozwiązać moje wszystkie problemy, sprawy, które mnie po prostu męczyły, chciałam żeby było po prostu dobrze ... jednak ból stawał się co raz silniejszy i co raz ciężej było sobie z nim poradzić ... nie udało mi się, w jednym momencie pękłam i postanowiłam, że wywalę wszystkie moje emocje tutaj, że się z Wami nimi podzielę. siedzę, patrzę się w ekran i nie wiem od czego zacząć . dlaczego cierpię ? dlatego, że wszyscy się prawie ode mnie odwracają, z wieloma osobami urywa mi się po prostu kontakt, mają ważniejsze sprawy na głowie niż pisanie ze mną, najgorsze jest to, że ja się strasznie przywiązuje do ludzi ... jak osoba z, która pisałam codziennie przez kilka/ kilkanaście tygodnie przestanie się odzywać to czuję jakby nie było cząstki mnie. za osobami, które znam zaledwie przez internet tak tęsknię ; c rodzice nie dają mi spokoju, moje oceny nie są jakieś najlepsze ... przez ostatnie 2/3 miesiące nie mogłam się wgl pozbierać ... depresja mnie wykańcza ! AAAA RATUNKU ! przez całe dnie siedzę w domu, sama w pokoju, przed kompem i dołuje się coraz bardziej .. czy to robi normalna 16-latka ? teraz jest czas żeby szaleć, robi to na co ma się ochotę, łamać wszystkie granice a ja nawet nie wiem co będę robić na sylwestra, najchętniej zostałabym w domu z Polsatem .. Czy to jakiś zaawansowany stopień depresji ? w pokoju zamknięta, za oknem jest już ciemno i to wszystko mnie dołuje, jestem jakaś przygnębiona, brak mi sił na cokolwiek, nawet nie jestem głodna, jadłam dzisiaj tylko zaledwie sałatkę rano i chyba już więcej nie tknę. czuję ostatnio jakoś, że to co do Was pisze nie jest najlepsze, wiem, że to Was nie powoli na kolana tak jak może zrobiły to inne posty. przepraszam ale nie mam już sił, tracę kontakt z rzeczywistością. postaram się do Was odezwać jak najszybciej.

środa, 4 grudnia 2013

znacie to uczucie kiedy zakochacie się do takiego stopnia, że nie wiecie co macie ze sobą zrobić gdy drugiej osoby przy wasz nie ma ? to tak cholernie boli kiedy kochasz osobę, która sama doprowadziła Cię do takiego stanu, dawała Ci nadzieje, mówiła, że jej się podobasz, po prostu powodowała, że przez jeden głupi sms dzień nagle zaczynał robić się lepszy, dawała Ci poczucie bezpieczeń dzięki, któremu wiedziałaś, że jakby coś się stało to zawsze możesz na niego liczyć, w pewnym momencie przestała do Ciebie pisać, tak po prostu bez żadnego powodu .. to uczucie takiej cholernej pustki, która czujesz w środku doprowadza Cię do szaleństwa, gdy go nie ma zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę go kochasz chociaż upierałaś się, że więcej tak nie będzie, że nie będziesz w stanie pokochać nikogo innego .. no ale jednak zakochałaś się, tak mocno, że zaczynasz robić głupie rzeczy .. tniesz się, na początku jednak kreska, później druga i tak w kółko aż później masz całą rękę blizn. w końcu się od tego uzależniłaś, robisz to codziennie i coraz mocniej nawet jeśli nie daje Ci to już satysfakcji. czujesz  po prostu potrzebę robienia to dalej bo dzięki kilku głupim kreskom zapominasz o wszystkim, o nim. nie zastanawiasz się co będzie dalej, nie obchodzi Cię to czy ktokolwiek to zobaczy dla Ciebie liczą się te kilka głupich minut dzięki, którym o nim nie myślisz ... skupiasz się wtedy nad tym, że krew spływa Ci po rękach, że to boli .. blizny już Cię nie ochodzą, nie obchodzi Cię to, że one już zostaną na zawsze i każdego dnia będą Ci o nim przypominać. po 6 miesiącach kochania go masz już dosyć, zaczynasz robić to mocniejj aż w końcu spowodujesz do najgorszego ... przetniesz sobie żyłę, że już nikt nie będę w stanie Cię uratować. umierasz ... spowodobałaś, że inni cierpią, zostawiłaś ich nie myśląć wgl o tym . twoja mama wpada w depresje po tym wszystkim. a Ty nagle po pewnym czasie zastanawiasz się po co Ci to wszystko było, zrozumiałaś, że on nie był najważniejszą rzeczą w twoim życiu, że popełniłaś największy błąd w swoim życiu .. przecież mogłaś żyć dalej, nie robią tego, ktoś by w końcu Cię pokochał za to jaka jesteś bo wygląd tutaj nie ma znaczenia. żałujesz to wszystko, chciałabyś tak bardzo cofnąć czas ale jest już za późno, po prostu jest już za późno ...

poniedziałek, 2 grudnia 2013

czego się najbardziej boję ? tego, że już nigdy nie będę w stanie o tobie zapomnieć, tego, że już zawsze zostaniesz w mojej pamięci i nawet jak bardzo bym chciała to nie będę potrafiła zapomnieć. po tym wszystkim jak bardzo mnie skrzywdziłeś to ja i tak nie czuje do Ciebie żalu, nie jestem w jakiś sposób o to wszystko zła, może już Ci wybaczyłam, sama nie wiem. cały czas myślę, że może był jakiś powód tego co się stało, może zasługiwałam na to wszystko, może to był jakiś znak. nie wiem i nigdy się raczej nie dowiem .. wiem tylko jedno, że bardzo Cię kocham mimo wszystkich cierpień zadanych przez Ciebie , mimo nieustannego bólu, który rozrywa mnie od środka, serca, które jest rozrywane na strzępy za każdym razem kiedy słyszę twoje imię, każda myśli o tobie powoduje, że płaczę, że nie jestem w stanie sobie z czymkolwiek poradzić .. chociaż nie odzywamy się do siebie przez ponad miesiąc to ja czuję jakby to było wieczność. tęsknię za tobą, za tymi smsami z rana, za tym, że żegnałam się z tobą ostatnia, za tym, że doprowadzałeś mnie do takiego stanu, że nie byłam w stanie zasnąć, za tym, że jak za każdym razem na moim telefonie pokazywało się '  obebrano 1 wiadomość  ' nie ważne jakby było źle w tym momencie, to ja i tak się uśmiechałam , ta świadomość, że jesteś częścią mnie powodowała, że jakby było bardzo źle czy po prostu miałabym ochotę się do Ciebie przytulić to dla mnie rzuciłbyś wszystko i przyjechał, czułam wtedy, że  jestem w stanie zrobić wszystko,  to, że po prostu byłeś dawało mi największe znaczenie. teraz nie ma Cię już przy mnie, nie mamy w ogóle kontaktu ze sobą spowodowały u mnie straszną bezsilność, że  przestawałam sobie dawać rade. od tego dnia jak się do siebie nie odzywamy zaczęło się walić wszystko. nie jestem w stanie już sobie z tym poradzić bo na, każdym kroku myślę o tobie, wszystko mi Ciebie przypomina. za każdym razem jak widzę jakiegoś chłopaka o podobnym stylu ubiernia to mam nadzieje, że to jesteś Ty. jakieś trzy tygodnie temu napisałeś do mnie, prosząc o spotkanie bo chciałeś sobie to wszystko wyjaśnić. byłam za, obiecałeś, że przyjedziesz jak najszybciej. od tamtego czasu się nie odzywasz, a mnie to wszystko powoli wykańcza nie mam zamiaru czekać na kolejny sms od Ciebie. muszę się w końcu od Ciebie uwolnić, zrobić cokolwiek żeby zapomnieć, żeby te przekłakane noce zastąpić czymś innym. dalej nie może do mnie dotrzeć to co się stało, to, że zachowałeś się jak prawdziwy dupek .. nie wierzę, że byłam w stanie wypowiedzieć to słowo z moich ust ale tak jesteś dupkiem, strasznym dupkiem, dupkiem, którego kocham i dupkiem o ,którym staram się zapomnieć.

piątek, 29 listopada 2013

cześć. wróciłam do Was w końcu. dobra porozmawiajmy o tych cieżkich chwilach kiedy masz ochotę siegnąć po żyletkę i zrobić kolejne kreski. wiem sama po sobie jak to jest, słyszysz w głowie tak jakby głowy, które namawiają Cię do tego a Ty w końcu się poddajesz i to robisz bo tak bardzo cierpisz.
wiele razy miałam tak, że trzymając żyletkę w ręce byłam w nią wpatrzona, w głowie miałam różne myśli. z jednej strony dałoby mi to satysfakcje a z drugiej to byłaby po prostu zwykła kolejna blizna przypominająca mi o tym wszystkim o czym tak bardzo chciałabym zapomnieć. za każdym razem jakbym popatrzyła się na nowe blizny myślałabym o tym dlaczego to zrobiłam i nic by mi to w sumie nie dało.
nie robię tego już tak często jak kiedyś.
kiedyś nie byłam tak silna psychicznie jak teraz, mam mnóstwo problemów jak każdy no ale staram się dać sobie z nimi rady bez cięcia się.
jednak czasami były takie ciężkie chwile kiedy codziennie płakałam, byłam w rozszypce, nie mogłam znaleźć dla siebie miejsc, wtedy sięgałam po żyletkę i robiłam kolejne cięcia. przychodził nowy dzień ja zamiast jeść śniadanie czy robić cokolwiek szłam do łazięki i robiłam kolejne cięcia, często było tak, że nie robiłam tego tylko raz dziennie. każdy ruch żyletki spowodował, że chciałam więcej. i tak po trzech dniach zostałam z całą ręką blizc (było ich aż 32) i nic poza tym, nic mi to nie dawno. jak robiłam to kolejny raz to nie miałam z tego satysfakcji. mówi to osoba po 2 letnim uzależnieniu.
udaje mi się normalnie fukcjonować bez tego wszystkiego (szkoda, że tak późno). wam też radzę sprobować. jak macie jakiś problem to zwróćcie się do swoich bliskich, oni zawsze wam pomogą :)

niedziela, 10 listopada 2013

cześć. miałam wchodzić tutaj często i próbować Wam pomóc, doradzić w jakiś sposób co robić żeby nie okaleczać swojego ciała ale ostatnio miałam takie ciężkie chwile, że sama sobie nie mogłam z tym poradzić. te wszystkie miesiące przez, które nie robiłam sobie sama krzywdy przez jakiś czas zniknęły ....
było już tak źle, że nie potrafiłam sobie z tym sama poradzić. ten codziennie płacz, ta cholerna pustka po twoim odejściu z mojego serca sprawiła, że się załamałam i nie widziałam innego wyjścia z tej sytuacji.
trwało to ponad tydzień aż w końcu się ogarnałam ...
po jakimś czasie blizny już nie dawały mi takiej satysfakcji jak kiedyś ...
przestało to wszystko mieć jakikolwiek sens .
zdałam sobie sprawę, że jest już pora żeby dojrzeć emocjonalnie do tych wszystkich problemów i, że żadne głupie sprawy sercowe nie powinny spowodować tego, że siebie okaleczam ... bo na pewno będzie jeszcze dużo taki spraw ...
przyszła pora żeby przyzwyczaić się do bólu, który sprawiają nam ludzie, trzeba to po prostu olać i żyć dalej.
no bo jak nie ta dziewczyna czy chłopak to inny . nie przejmuje się też tym, że nikogo nie macie lub do nikogo nie zarywać na wszystko przyjdzie czas .. nie róbcie nic na siłe bo później tylko wyrobicie sobie opinie osoby, która zarywa do wszystkich ..
poczekajcie miłość sama przyjdzie w najmniej niespodziewanym momencie :)

                                              http://www.youtube.com/watch?v=i-gyZ35074k

jak macie jakieś pytania to piszcie na dobradupaxd@op.pl  postaram się odpowiadać na każde pytanie w następnym poście ...

środa, 16 października 2013


cześć . nie za bardzo wiem jak zacząć. postanowiłam założyć tego bloga żeby po prostu opisać co robię w złych sytuacjach, co robię jak mam jakieś problemy i nie wiem jak za bardzo mam sobie z nimi poradzić. wcześniej rozwiązywałam każdy swój problem cięciem się ale to już mi nie daje to takiej satysfakcji jak kiedyś. kiedyś dla mnie każde pocięcie się było czymś wielkim, może w pewien sposób ' wyjątkowe ' ale po dwóch latach przyzwyczaiłam się do tego i już nic nie czułam. ten ból i przyjemność znikł. kiedyś się obudziłam i  postanowiłam, że nie będę już tego robić, że to nie ma sensu bo zawsze jest inne rozwiązanie od cięcia się i o tym właśnie chce wam pokazać .
jutro dodam taki pierwszy poważny post, zobaczymy jak wam się spodoba to co będę tutaj opisywać. po prostu chciałam żeby to wszystko wyglądało inaczej żeby osoby, które się tną zobaczyły, że mogą sobie jakoś inaczej z tym poradzić. nie rozumiem projektu butterfly niby jak to ma pomóc osobą, które tną się od kilku lat i są od tego po prostu uzależnione ? osoby, które się tną muszą w pewny sposób dorosnąć do tego i po pierwsze potrzebne im wsparcie. wiedźcie, że jak macie jakiś problem to możecie do mnie pisać. jak się wam spodoba mój blog to podam fb, teraz jednak wolałabym zostać anonimowa.